Spacer po Śródmieściu: E01 Krakowskie Przedmieście, cz. 1

Książek, przewodników, broszurek i ulotek na temat Krakowskiego Przedmieścia są setki, jak nie tysiące. Postanowiłem więc ugryźć temat z nieco innej strony. Zamiast skupiać się na architekturze i zabytkach lub pisać na temat gastronomii, pubów i klubów połączyć wszystko w całość i zrobić to jak pierwsi autorzy przewodników po Warszawie, czyli spacerować, opowiadać i korzystać z uroków miejskich. Krakowskie Przedmieście to ulica, która walorów turystycznych ma co nie miara i tętni życiem do późnych godzin nocnych, tak długo, jak tylko do Polski nie zawita późna jesień.

Spacer podzielimy na cztery części ze względu na mnogość obiektów oraz ich bogatą historię. Wędrówkę Krakowskim Przedmieściem rozpoczniemy z Placu Zamkowego, o którym już nieco wcześniej pisałem. Szybko zatem przypomnimy, że Krakowskie Przedmieście to część Traktu Królewskiego, a w początkach swego istnienia trakt ze Starej Warszawy do Czerska, a dalej do Krakowa. Pierwszy, dość szeroki odcinek to w rzeczywistości dawna freta – przedmieście, które szybko utworzyło się przed Bramą Krakowską. Następnie był to plac, zwany czerskim, krakowskim oraz bernardyńskim.

To czego już nie widzimy, a gdzie dziś mieści się wylot trasy W-Z na Most Śląsko-Dąbrowski to miejsce, w którym stał niegdyś Kościół św. Klary. Był to kościół bernardynek stojący przy ich klasztorze, który również nie dotrwał dzisiejszych czasów. Kościół stanął na początku XVII wieku i pełnił swoją funkcję do roku 1819, gdy bernardynki przeniesiono do Przasnysza, a budynek przeznaczono na siedzibę Konserwatorium Muzycznego, w którym kształcił się Fryderyk Chopin. Kilka lat później w kościele stacjonowało już wojsko, gdyż budynek zamieniono na koszary, a w połowie XIX wieku rozebrano go całkowicie w związku z budową Wiaduktu Pancera, który II Wojny Światowej już niestety nie przetrwał. Podobnie zresztą jak kamienica bernardynów. Rozbiórka zniszczonych budowli została dokończona wraz z budową wspomnianej trasy Wschód-Zachód, oddanej do użytku w roku 1949.

Pierwsza wieża z lewej to dawna dzwonnica kościoła św. Anny, zwanego również bernardyńskim, który powstał wraz z klasztorem dla zakonu bernardynów, sprowadzonych tu w połowie wieku XV przez księżną Annę Fiodorównę. Dzwonnica dobudowana w wieku XVI, początkowo jako wieża obserwacyjna, następnie przeszła w ręce zakonu. Na początku XIX wieku nadbudowana do obecnej wysokości i przebudowana w stylu neorenesansowym, po czym połączona z kościołem arkadowym murkiem. Autorem projektu był znany architekt Chrystian Piotr Aigner. Dziś znajduje się tu taras widokowy, gdzie w cenie kilku złotych można wspiąć się po 150 schodkach by zobaczyć tę najstarszą Warszawę z góry: wspaniały widok na Placu Zamkowy z Zamkiem Królewskim, Pałacem pod Blachą i górującą nad Starym Miastem Katedrą św. Jana. W prawo Most Śląsko-Dąbrowski, Wisła i praska strona miasta z charakterystycznymi wieżami Katedry św. Floriana. Dalej sylwetka Stadionu Narodowego, który niesamowite wrażenie robi szczególnie wieczorem, gdy jest podświetlony. Z drugiej strony tarasu widok na Krakowskie Przedmieście, w dali góruje kopuła Teatru Wielkiego, a nad nią wznoszą się sylwetki warszawskich drapaczy chmur, z najstarszym i wciąż najwyższym z nich, czyli Pałacem Kultury i Nauki. Po znacznie przyjemniejszym zejściu z dzwonnicy, zwróćmy jeszcze uwagę na kolumnę maryjną z figurą Matki Boskiej, wystawioną w roku 1643, na znak protestu przeciw planom postawienia Kolumny Zygmunta III Wazy, co zresztą i tak uczyniono rok później.

Obok wspomniany Kościół św. Anny, zwany także akademickim oraz budynek poklasztorny; oba wystawione w 1454 roku. Kościół początkowo gotycki. W ciągu kolejnych wieków wielokrotnie przebudowywany, stąd widoczna dziś mieszanka stylów architektonicznych: od wspomnianego gotyku, przez barok, po neorenesansową fasadę. Na fasadzie dominujący portyk koryncki, w niszach posągi ewangelistów dłuta rzeźbiarzy królewskich: Jakuba Monaldiego oraz Franciszka Pincka, nad portalem płaskorzeźba rzymskiego orła, a w tympanonie monogram SA – tłumaczone jako Santa Anna, bądź Stanislaus Augustus. Wewnątrz kościoła warte zwrócenia uwagi: bogato zdobiona Kaplica błogosławionego Ładysława z Gielniowa z oryginalnym XVII-wiecznym ołtarzem, XVIII-wiecznym obrazem Stanisława Herakliusza Lubomirskiego oraz rzeźbami autorstwa Plerscha. Ponadto, pomimo zniszczeń wojennych zachowało się wspaniałe barokowe wnętrze, również XVIII-wieczne (jedne z niewielu w Warszawie): ołtarz główny i ołtarze boczne, drewniana stolarka oraz polichromie autorstwa  Walentego Żebrowskiego – bernardyna i tutejszego zakonnika. Dodajmy do tego przepięknie zdobione organy i otrzymamy jeden z najpiękniejszych kościołów w Warszawie.

W budynkach poklasztornych zachowały się, jedyne w Warszawie, sklepienia kryształowe datowane na rok 1514. Klasztor bernardynów, podobnie jak kościół św. Anny przechodził liczne rozbudowy, aż do kasaty zakonu. Wtedy też urządzono tu odwach, zasłonięty kolumnadą przez znanego nam już Chrystiana Piotra Aignera. Później w tych zabudowaniach mieściło się Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych (na kilkadziesiąt lat przed przenosinami na ulicę Królewską), czy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa (aż do II Wojny Światowej), które wyposażyło pracownie naukowe. To właśnie w jednej z tych pracowni swoje pierwsze eksperymenty przeprowadzała młoda Maria Skłodowska. Dziś mieszczą się tutaj miejsca, które warto odwiedzić: Centralna Biblioteka Rolnicza licząca 380 tysięcy woluminów z zakresu nauk rolniczych, ogrodnictwa, zootechniki i innych, a także Park Miniatur Województwa Mazowieckiego. W cenie 14 PLN odwiedzicie stałą wystawę, która liczy 10 pięknie odwzorowanych makiet budynków, których w Warszawie już nie ma, m.in. Pałac Saski, Pałac Kronenberga oraz Gościnny Dwór.

Dalej zabytkowy budynek Resursy Obywatelskiej, zaprojektowany przez Edwarda Cichockiego. Resursa Obywatelska była odłamem Resursy Kupieckiej – stowarzyszenia kupców, ale zrzeszała też inteligencję i bogate mieszczaństwo. Panowie organizowali sobie wystawne bale, zabawy i spotkania towarzyskie. Dzisiaj nazwalibyśmy ich elitarnym klubem biznesowym. Budynek stanął na miejscu pałacu Zamoyskich, w którym mieszkał przez kilka miesięcy król Francji Ludwik XVIII, po ucieczce z kraju w czasach napoleońskich. Później pałac zaczął podupadać, by finalnie zostać rozebranym w połowie XIX wieku. Budynek Resursy został spalony podczas II Wojny Światowej, a po niej odbudowany w takiej samej formie, lecz ze zmianami we wnętrzach. Z detali architektonicznych warto zwrócić uwagę na kolumnady oraz na grupę rzeźbiarską na attyce, przedstawiającą alegorie muz. Po wojnie mieścił się tu Dom Polonii, a obecnie kontynuujące jej tradycje Stowarzyszenie “Wspólnota Polska”. W tym budynku mieści się również księgarnia IPN, no i wspaniała restauracja Delicja Polska, w której można spędzić wspaniały wieczór we dwoje lub przyjść większą ilością gości i delektować się prawdziwą polską kuchnią: sandacz, dorsz, jagnięcia czy perliczka. Wystrój wnętrz zabiera w czasy Resursy. Jedzenie jest tu bardzo smaczne, na wspaniale podanym talerzu. Koszt kolacji dla dwojga to ok 200 Zł.

Tuż obok dawny klasztor karmelitanek bosych zbudowany na ruinach Pałacu Kazanowskich – najbardziej reprezentatywnym pałacu Warszawy XVII wieku, nad którym zachwycali się przybysze z całej Europy. Początkowo zbudowany dla królewicza Władysława IV, następnie w rękach jego doradcy i przyjaciela – Adama Kazanowskiego. W ruinę popadł po potopie szwedzkim, odkupiony przez Lubomirskich. Ci połowę budynku przekazali wspomnianym wcześniej karmelitankom, które urzędowały tutaj do czasu kasaty zakonu. Dawną kaplicę pałacową zamieniono na kościół klasztorny sióstr zakonnych, a dzisiaj pełni siedzibę Kościoła Anglikańskiego, choć odprawiane są tu również msze katolickie dla diaspory ormiańskiej. Sam budynek klasztorny przeszedł w ręce Towarzystwa Dobroczynnego “Res Sacra Miser”, które dokonało przebudowy wg projektu Antonio Corazziego. Świadczy o tym napis umieszczony na budynku, tłumaczony na polski “Ubogi jest świętością” oraz rzeźba pelikana – symbol ofiarności. Po wojnie budynek zajął Caritas, kontynuując tradycje niesienia pomocy, zapoczątkowane jeszcze przez karmelitanki. Dziś w dawnym klasztorze mieści się siedziba Caritas Archidiecezji Warszawskiej i prowadzone przez diecezję hospicjum. Warte odwiedzenia są natomiast trzy inne miejsca w tym budynku. To księgarnia Polskiego Wydawnictwa Naukowego, gdzie możemy nabyć książki o tematyce naukowej i nie tylko. Gdy szukamy towarów luksusowych, by poczuć się jak VIP zapraszam do sklepu Magia Brylantów. Ręcznie produkowana, ekskluzywna, starodawna biżuteria, zachwyca swym pięknem i formą. Przygotujcie się na wydatek rzędu kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Gdy już skończycie zakupy, zrelaksujcie się w Chopin Point Warsaw. To kameralna sala koncertowa, gdzie grane są koncerty chopinowskie, prowadzone rozmowy na temat życia i twórczości Fryderyka Chopina. Można też po prostu odwiedzić kawiarnię, by pod dyktando muzyki klasycznej delektować się filiżanką małej czarnej.

Mijana uliczka to Bednarska, powstała w wąwozie strumyka, który spływał tędy do Wisły w czasach średniowiecza. Początkowo nazywana drogą ku Wiśle. Tędy wywożono gnój i nieczystości i w XVI wieku nazywano ją Gnojową, ale już w wieku XVIII uzyskała swą obecną nazwę od mieszkających tu licznie bednarzy. W roku 1775 jej znaczenie urosło gdy stała się drogą do mostu łyżwowego wystawionego na Wiśle. W wieku XIX mieściły się przy niej liczne hotele. W trakcie II Wojny Światowej została zniszczona, zaś kamieniczki odbudowane w zmienionej formię, jako część założenia osiedla Mariensztat.

Z prawej strony Skwer Herberta Clarka Hoovera. Początkowo w tym miejscu stały kamienice, gdzie ulica dzieliła się na dwie części: Krakowskie Przedmieście Małe i Krakowskie Przedmieście Duże. Figura, którą widzimy na początku skweru została wystawiona przez słynnego rzeźbiarza – Józefa Szymona Belottiego jako wotum zwycięstwa Jana III Sobieskiego w wojnie z Turkami pod Wiedniem. Przedstawia Matkę Boską Passawską wzorowaną na tej z kościoła w Passawie, w Niemczech. Jest to najstarszy po kolumnie Zygmunta III pomnik w Warszawie. Figura zachowała się do dziś, natomiast kamienice za nią zostały wyburzone dekretem cara Mikołaja, aby wojsko mogło łatwiej tłumić patriotyczne zgromadzenia Polaków. Był to wszakże okres powstań: listopadowego i styczniowego. Dopiero w roku 1898, w setną rocznicę narodzin Adama Mickiewicza, stanął na jego cześć, pierwszy od czasów powstania, pomnik Polaka w Warszawie. Figura, monument i okucia to praca zbiorowa: Cypriana Godebskiego, Piusa Dziekońskiego, Władysława Marconiego i zakładu Zielezińskiego. Był to projekt znaczących artystów, tworzących w XIX wieku w Warszawie.  Niestety pomnik został roztrzaskany w trakcie II Wojny Światowej, ale już w roku 1950 ponownie stanął jego nowy odlew. Jako ciekawostkę warto dodać, że zanim pomnik został w ogóle wzniesiony, znajdowała się tutaj fontanna autorstwa Leandro Marconiego, z roku 1866, a jest to dokładnie ta sama fontanna, która dzisiaj stoi przed Kinem Muranów. Musiała zwyczajnie ustąpić miejsca pomnikowi naszego wieszcza. Dziś ta część nosi miano Skweru Adama Mickiewicza. Natomiast Skwer Hoovera swoją obecną formę przybrał w roku 2008, gdy firma JEMS Architekci zaprojektowała go na nowo, w stylu modernistycznym. Elementem tego założenia jest lokal, w którym mieści się dziś Jazz Akwarium Club. Miejsce, gdzie warto przyjść wieczorem i posłuchać muzyki jazzowej na żywo, relaksując się w ogródku klubowym, sącząc piwo lub whisky.

Adam Mickiewicz

Po lewej stronie, oba widoczne budynki noszą miano Dziekanek, a to z tego powodu, że znajdowała się tu pierwsza jurydyka warszawska – Dziekania, założona na ziemiach nadanych kolegiacie przez księcia mazowieckiego Janusza Starszego. W miejscu tego drugiego budynku znajdował się pałac dziekana, spalony podczas potopu szwedzkiego. Pod koniec XVIII wieku została zbudowana kamienica z wielką bramą wjazdową, przeznaczona na zajazd. Budynek ten został zniszczony w czasie II Wojny Światowej, później odbudowany w tym samym kształcie. Nie zostały natomiast odbudowane sąsiadujące kamienice, a na ich miejscu stanął inny budynek. Obydwa mieszczą dziś dom studencki Akademii Muzycznej zwany Dziekanką. Na dziedzińcu jednego z nich odbywają się różnego rodzaju koncerty muzyczne, dlatego warto śledzić wydarzenia na bieżąco.

Dalej rozległy kompleks klasztorny zamieszkały niegdyś przez zakon karmelitów bosych oraz Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa Oblubieńca, zwany krócej kościołem karmelitów bosych lub seminaryjnym, od mieszczącego się tu od czasu kasaty zakonu, seminarium duchownego. Króciutko słowem wstępu; karmelici bosi to zakon sprowadzony do Warszawy w połowie XVII wieku przez króla Władysława IV. Pierwsze zabudowania drewniane spłonęły w trakcie potopu szwedzkiego. Obecny kościół projektu Józefa Szymona Bellottiego powstawał w dwóch partiach, a jego budowa ukończona została w roku 1701. Fasada jest projektem późniejszym, bo już z końca XVIII wieku, autorstwa Efraima Szregera. Sam kościół barokowo-klasycystyczny, a jego charakterystyczne elementy z zewnątrz to: kolumny w porządku toskańskim, nad wejściem kartusz z herbem Radziwiłłów – fundatorów fasady, którzy mieszkali po sąsiedzku, w pałacu, który znamy dziś pod nazwą Pałacu Prezydenckiego. Ponadto pięknie wykonane rzeźby: świętych oraz alegorie Miłości i Nadziei. Szczyt wieńczy kielich z hostią opleciony przez węża, umieszczony na charakterystycznej kuli. Wnętrze kościoła podobnie jak u św. Anny bardzo bogate i piękne. Wyposażenie z XVIII wieku: obrazy i rzeźby, autorstwa najlepszych artystów działających ówcześnie w Warszawie: Jana Jerzego Plerscha, Franciszka Smuglewicza czy choćby Tylmana z Gameren.

Na tym etapie zrobimy sobie krótką przerwę, by niebawem ruszyć w dalszą drogę po tej części Krakowskiego Przedmieścia. Przed nami Pałac Prezydencki, Hotel Bristol, Uniwersytet Warszawski, także spacer na kolejnych kilka godzin 🙂 CDN…

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Daren B. Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daren B.
Gość
Daren B.

Świetna robota. Dzięki