Mury obronne Warszawy – spacer

Odwiedzając dawne, średniowieczne miasta, niewątpliwie jedną z ciekawszych atrakcji są, o ile się zachowały, mury miejskie. Mury obronne Warszawy zachowały się częściowo, zaś reszta to powojenna rekonstrukcja. To już jednak zapewne wiecie, po przeczytaniu artykułu traktującego o historii murów.

Tym razem zabiorę was na spacer po murach, omawiając sobie ich kolejne odcinki. Wystartujemy z Placu Zamkowego, gdzie mur rozpoczyna swój bieg, a następnie przejdziemy łukiem wokół Starego Miasta, powracając ulicą Brzozową na miejsce startu.

Przypomnijmy sobie tylko, że pierwotny mur miał długość ok 1200 m. Od strony skarpy był to mur pojedynczy, a w pozostałych miejscach podwójny, oddalony od siebie od 9 do 14 metrów. Wysokość obu murów wynosiła 8 metrów, przy czym zewnętrzny osadzony był niżej, posiadał chodnik i krenelaż, co ułatwiało ostrzał napastnika. Mury okalały miasto i dochodziły do dwóch wież terenu zamku książęcego: Wieży Wielkiej (Dworskiej) oraz Wieży Żuraw. Zamek książęcy miał natomiast swój własny system obwarowań, oddzielający go od miasta.

Plac Zamkowy

Spacer zaczynamy na Placu Zamkowym, będącym swoistą wizytówką Warszawy. Jednakże, plac ten powstał dopiero na początku XIX wieku. Na samym początku były to tereny książąt mazowieckich, odseparowane od miasta, które zamieszkiwali najbliższi ludzie z otoczenia władcy. Jeżeli spojrzymy na miejsce, w którym bierze dziś początek mur, a następnie w prawo, na wystąjący fragment Zamku Królewskiego, będziemy mogli zwizualizować sobie pierwotny przebieg tego muru. Zreszą przy powojennej odbudowie, jego dawne położenie, zobrazowano czerwoną kostką brukową.

Ten wystąjący fragment Zamku to właśnie Wieża Wielka, jeden z pierwszych murowanych obiektów Warszawy. Dziś to oczywiście powojenna rekonstrukcja i to w przerobionej formie, zaprojektowanej w czasach, gdy Zygmunt III Waza dostosowywał Zamek do królewskich potrzeb. Niemniej jednak, w dolnych kondygnacjach zachowały się oryginalne mury, które mieściły niegdyś więzienie. Do dziś znajdują się tam wyskrobane w cegłach gmerki i herby skazańców, którzy z pewnością nie mieli zbyt komfortowych warunków, w oczekiwaniu na proces.

Pierwszym zachowanym fragmentem murów obronnych Warszawy jest most gotycki, który co ciekawe, odkryto dopiero w latach 70. XX wieku, podczas prac przy odbudowie Zamku Królewskiego. Most prowadził do Bramy Dworzan, zwanej też Krakowską. Jednej z dwóch głównych bram wjazdowych do miasta, do której prowadziła droga, przekształcona później w ulicę Senatorską.

W 1644 przed murem miejskim, kilka metrów poniżej dzisiejszej lokalizacji, Władysław IV wzniósł wspaniały pomnik, upamiętniając swego ojca. Monument ten stał się symbolem Warszawy i do dziś jest jedną z największych atrakcji turystycznych. Mowa oczywiście o Kolumnie Zygmunta III Wazy. Zostawmy to na inną opowieść, a my chodźmy zbadać mury obronne Warszawy.

plac Zamkowy
plac zamkowy (2)


Do ulicy Piekarskiej

Tutaj zaczyna się odcinek fortyfikacji, powstały podczas budowy I etapu murów. Mur wewnętrzny od strony klasztora augustianów, obecnie zamieszkiwany przez siostry Franciszkanki, jest niewidoczny dla zwiedzających. A wielka szkoda, bo zachowały się w nim arkadowe wnęki, będące najstarszym i najciekawszym fragmentem murów Starej Warszawy.

Dostępny jest natomiast spacerowy odcinek między linią obu murów, noszacy miano Międzymurza Piotra Biegańskiego, upamiętniający jednego z głównych projektantów odbudowy Warszawy, ze zniszczeń wojennych. Do ścian muru przytwierdzono liczne tablice upamiętniające: Casimira Delavigne (autora “Warszawianki”), Bernarda Bellotto zwanego Canaletto (królewskiego malarza, Stanisława Augusta), Wiktora Gomulickiego (autora przewodników po Warszawie), Jozsefa Antalla (węgierskiego polityka, opiekującego się Polakami w trakcie II WŚ), baonu “Gustaw” zgrupowania AK “Róg” (oddział walczący na Starym Mieście w Powstaniu Warszawskim), jak i kilka innych.

W okresie świątecznym, w międzymurzu na tej wysokości, funkcjonuje Jarmark Bożonarodzeniowy, gdzie można kupić różne wyroby rzemieślnicze, związane ze sztuką ludową oraz tradycyjne produkty spożywcze z kuchni polskiej.

Gdybyśmy ten odcinek planowali przejść, nie międzymurzem, a ulicą Podwale, to zaraz obok mostu gotyckiego ustawiono pomnik Katyń, upamiętniający tysiące polskich oficerów, zamordowanych przez sowiecki system terroru.

U wylotu ulicy Piekarskiej, znajduje się pomnik Jana Kilińskiego, wielce zasłużonego mieszczanina, prowadzącego do boju lud warszawski, w trakcie Insurekcji Kościuszkowskiej. Pomnik ten oryginalnie stał na placu Krasińskich, a w tym miejscu ustawiono go dopiero po wojnie.

Ponadto jest obelisk Marii Konopnickiej, która mieszkała w kamienicy stojącej w tym miejscu przed II wojną światową. Wiecie to już pewnie z artykułu o historii murów, ale warto przypomnieć, że mur zewnętrzny, jak i międzymurze, było szczelnie zabudowane kamienicami do roku 1944. Na przeciw obelisku, znajduje się metalowy odlew makiety Starego Miasta, upamiętniający umieszczenie tego obszaru na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Po stronie zewnętrznej muru znajdziemy także trzy półokrągłe pozostałości baszt. W pierwszej z nich, najlepiej zachowanej, mieściło się kiedyś więzienie.

do wąskiego dunaju (2)
do piekarskiej (2)


Do ulicy Wąski Dunaj

Przechodząc z powrotem na międzymurze, natrafić możemy na kolejne ciekawe obiekty. Pierwszy to monumentalna, doskonale zachowana baszta Rycerska, zwana też Domem Rycerskim. Na przełomie XVI i XVII wieku przekształcono ją w obiekt mieszkalny. Oglądając przylegający do niej mur, możemy zauważyć ciemną fugę obrysowującą cegły. Pokrywa ona wszystkie mury obronne Warszawy, ale tutaj jest chyba najlepiej widoczna. Wspominam o tym, ponieważ w ten sposób zaznaczono i oddzielono oryginalny średniowieczny mur, od fragmentów uzupełnionych po wojnie.

Kilkanaście metrów dalej stoi rzeźba Oświęcim II, autorstwa Franciszka Strynkiewicza, przedstawiająca kobietę z noworodkiem, w zdeformowanej pozie. Ustawiono ją tam w latach 70. XX wieku.

Odcinek ten kończy się przy wylocie ulicy Wąski Dunaj. W tym miejscu wznosiła się brama Poboczna, przebita w murze w 1603 roku, a rozebrana na przełomie XVIII i XIX wieku. Od strony Podwala zachowane również pozostałości dwóch baszt.

do wąskiego dunaju


Do Szerokiego Dunaju

Mury obronne Warszawy zaczynają w tym miejscu przybierać postać prawdziwych fortyfikacji. Oba posiadają blankowanie, otwory strzelnicze, a mur zewnętrzny dodatkowo chodnik.

Są tu pozostałości oraz rekonstrukcje baszt wewnętrznych i zewnętrznych. W pierwszej z nich, ustawiono Pomnik Małego Powstańca, oddający hołd dzieciom, nastolatkom, harcerzom oraz sanitariuszkom. Wszystkim małoletnim, którzy zginęli w trakcie Powstania Warszawskiego z rąk niemieckiego okupanta. Pomnik ten ma niesamowity wydźwięk, będąc zarazem jednym z najsmutniejszych pomników Warszawy.

Ponad nim znajduje się jedyna zachowana w międzymurzu kamienica. W jej bramie przelotowej umieszczono tablicę, ukazującą dawny rozkład oraz położenie bram i furt prowadzących niegdyś do miasta. W samym budynku mieści się dziś Podwale Bar & Books. Niesamowite miejsce, gdzie w pięknym wnętrzu można wypić ze znajomymi drinka. Szczególnie pięknie prezentuje się z zewnątrz, za sprawą oświetlenia, w ciepłe letnie wieczory.

Kilka metrów dalej znajduje się miejsce pamięci. Tablica Tchorka informuje o rozstrzelaniu w tym miejscu 30 Polaków, przez niemieckiego okupanta, w dniu 2 września 1944 roku.

Na wysokości Szerokiego Dunaju, znajduje się przejście w murze i kamienicy na wspomniany plac. To właśnie w tym miejscu, w średniowieczu, pod murem płynął strumień Dunaj, od którego nazwę wzieły późniejsze ulice, a później przebito tu bramę Rzeźniczą, prowadzącą do jatek miejskich. Na przeciwko, po mostku nad dawną fosą, można wyjść na Podwale. To już powojenna konstrukcja.

do szerokiego dunaju
do szerokiego dunaju (2)


Do ulicy Nowomiejskiej

Nieco dalej, w kierunku ulicy Nowomiejskiej, stoi baszta prochowa, która służyła za miejsce przechowywania prochu strzelniczego. Jest to przykład świetnej powojennej rekonstrukcji, co było możliwe dzięki upamiętnieniu jej na jednej z akwareli Zygmunta Vogela.

Warto wspomnieć o głazie, upamiętniającym drugiego z wspaniałych projektantów odbudowy Warszawy – Jana Zachwatowicza. Swoją drogą, międrzymurze na tym odcinku, aż do skarpy, nosi właśnie miano Międzymurza Jana Zachwatowicza.

Odcinek na wylocie ulicy Nowomiejskiej wieńczy monumentalny Barbakan. Jeden z kilku w Europie i dwóch w Polsce (obok Krakowa), jakie zachowały się do dziś. Budowla ta wzniesiona w połowie XVI wieku umożliwiała znacznie lepszy ostrzał przeciwnika, stąd jej charakterystyczne wygięcie. Obiekt ten zbudowano na dwuprzęsłowym moście, nad fosą, jako przedbramię Bramy Nowomiejskiej. Była to druga z bram prowadzących do miasta. Nosiła też miano bramy Mieszczan lub Łaziebnej. Co ciekawe budynek Barbakanu to rekonstrukcja. Przed wojną jego połowa w ogóle nie istniała, a prawa ściana służyła jako fasada kamienic, w tym słynnej kamienicy – Piwnicy Gdańskiej.

do nowomiejskiej (2)
do nowomiejskiej


Do skarpy wiślanej

Ten odcinek warto zobaczyć z poziomu fosy, bowiem mur zewnętrzny przyjmuje tu swoją oryginalną wysokość. Dopiero z tej pozycji można odczuć monumentalizm tej budowli i wyobrazić sobie jak dobrze ufortyfikowana była Warszawa. Przy okazji można sobie zobrazować, jak wiele pracy musieli włożyć budowniczowie w mury obronne Warszawy, biorąc pod uwagę jakimi narzędziami operowano i ile trudu niosło za sobą dostarczenie materiałów na miejsce budowy.

Od Barbakanu do reliktów Wieży Marszałkowskiej ciągnie się chodnik, którym polecam się przespacerować. To przy okazji, doskonałe miejsce do zdjęć. Co do samej wieży, została wzniesiona podczas etapu III budowy murów, za Janusza Starszego. Była to okrągła wieża, górująca nad miastem na wysokości 25 metrów. Z wieży tej rozpościerał się doskonały widok, przez co służyła za punkt obserwacyjny. Ponadto w niej też było więzienie, a strażnicy miejscy informowali ludność o pożarach, godzinie nocnej, itp. Dziś pozostał jedynie jej relikt w postaci fundamentów, ale to wciąż dobry punkt widokowy i miejsce, z którego można obserwować dolinę Wisły.

do skarpy
do skarpy (2)


Wzdłuż skarpy i Wisły

Ostatni odcinek jest zarazem jedynym, z którego rekonstrukcji zrezygnowano po wojnie. Podobnie jak i przed wojną, mury posłużyły za ściany odbudowywanych kamienic przy ulicy Brzozowej. Tylko gdzieniegdzie, w prześwitach między budynkami, możemy dostrzeć zarysy tych murów.

Bardzo dobrze ten mur widoczny jest przy samym narożniku, obok wspomniajej wyżej Wieży Marszałkowskiej. Na tyle dobrze, że widać nawet pierwotne fundamenty zbudowane z masywnych kamieni. U stóp tych murów znajduje się tajemnicza rzeźba, która w opinii różnych osób, przedstawia Warsa i Sawę – legendarnych założycieli miasta. Według innych opinii, ukazuje powstańców warszawskich, z kolei jeszcze inna wersja mówi po prostu o parze mieszkańców Warszawy.

Idąc ulicą Brzozową, warto zatrzymać się przy Kamiennych Schodkach. Na wysokości tej malowniczej uliczki, znajdowała się niegdyś, przebita w murze furta Biała, zwana też Rybacką, prowadząca z miasta nad Wisłę.

Najciekawszy fragment murów na tym odcinku, a raczej jego relikt to pozostałości Bramy Gnojowej, wyeksponowane w ścianach kamienicy u wylotu ulicy Celnej. Z pewnością to najciekawszy oryginalny relikt bramny na całym Starym Mieście, bo jedyny. Brama ta powstała wraz z budową ostatniego odcinka murów wewnętrznych i prowadziła na wysypisko śmieci zwane Gnojową Górę. Dziś jest to ładny punkt widokowy, ale proszę uwierzyć, że jeszcze w XIX wieku było to ogromne utrapienie tutejszych mieszkańców.

Pojedyncze fragmenty muru, o wysokości kilkudziesięciu centymetrów znajdują się na tyłach domów przy Kanoniej. Przy pierwszym z nich są też zachowane fundamenty dawnej baszty, w której z czasem przebito furtę dla kanoników. Większe i bardziej okazałe fragmenty znajdziemy na tyłach Baciarellówki, zaś pozostałości pełnego muru zamykają ogród Zamkowy od strony ulicy Steinkellera.

od Wisły (1)
od Wisły (3)
od Wisły (4)


Na zakończenie

Trzeba już tylko cofnąć się do Gnojnej Góry i przez uliczkę Dawną przejść na Kanonią, Dziekanią i dalej na dziedziniec kuchenny Zamku. Jesteśmy z powrotem na Placu Zamkowym i na tym kończymy spacer, który z pewnością można odczuć w nogach.

Mam nadzieję, że spacerek zachęci wszystkich do samodzielnego eksplorowania i poznawania tajemnic Warszawy. Jak widać, nawet ‘oklepane’ zabytki takie jak mury obronne Warszawy, mogą dostarczyć wielu nowych ciekawostek jej mieszkańcom.

Zatem: do zobaczenia na mieście!

Jeden komentarz Dodaj swoje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.