Pogromcy Meatów

Jakiś czas temu lekarz powiedział, że trzeba ograniczyć spożycie mięsa, bo wyniki badań nieidealne i że teraz moda na warzywa… Na coś trzeba umrzeć, a za modą na szczęście nie podążamy to i warzywa wciąż traktujemy jako dodatki, a nie główny składnik naszego menu.

Nie mogliśmy zatem przejść obojętnie obok hamburgerów przy placu na Rozdrożu. Tym bardziej, że leżą w pobliżu Łazienek Królewskich, które tak bardzo lubimy wizytować. Nadażyła się więc okazja by obalić mit, że hamburgery są niezdrowe, odwiedzając lokal Pogromcy Meatów.

Pogromcy Meatów
Adres: ul. Koszykowa 1, Warszawa (Śródmieście; MSI Śródmieście Południowe)
www

O lokalu

Malutki lokal Pogromcy Meatów usytuowany jest na terenie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, choć budynek, w którym się znajduje został dobudowany nieco później niż zabytkowe założenie urbanistyczne. O tym, że dobrze trafiliśmy informują nas umieszczone na witrynie loga hamburgerowni, które nam osobiście kojarzą się z logo Chicago Bulls. Latem z daleka widać czynny ogródek przed lokalem, który pozwala zjeść na świeżym powietrzu.

Musimy przyznać, że jak na tak małą przestrzeń to jest fajnie zaaranżowana. Stoliki wzdłuż ścian i szklanych witryn przypominają bary szybkiej obsługi w Stanach Zjednoczonych. Mała przestrzeń ma też i swoje minusy. Z półotwartej kuchni dochodzi zapach przypalanego na grillu mięsa, a po kilku godzinach smażenia uwierzcie, że to nie jest najprzyjemniejszy zapach.

Menu krótkie i zwięzłe. Zatrzymajmy się na chwilę przy nim. Warto wspomnieć, że to nie jest klasyczna hamburgerownia. Wszystkie potrawy są w bułce (do wyboru burgery lub hot-dogi), ale oprócz wołowiny dostaniemy też kaczkę, chorizo albo w opcji wege haloumi. Krowa też nie tylko w postaci mielonej. Są takie pyszne części tuszy jak: ozór, mostek czy żeberko. Nie można wybrać opcji wysmażenia mięsa, wszystko idzie medium (co nam akurat odpowiada).

IMG_0616
IMG_0619

Wrażenia z jedzenia

Obie wizyty odbyłem w stosunkowo niedużym rozstrzale czasowym, bo lokal testowałem w przeciągu jednego tygodnia. Swoją opinię wyrażę zatem na podstawie dwóch zjedzonych tu burgerów, choć myślę, że będąc w okolicy wpadnę na pewno spróbować pastrami, które bardzo bardzo lubię. Na pierwszej wizycie wybrałem jednak smak, który ubóstwiam jeszcze bardziej:

Umami Burger

Składniki: 180g wołowiny, grzyby shitake, cebula z anyżem, parmezan, majo, sos master umami, ketchup umami. Cena: 30 PLN

Zacznę od tego, co zawsze, czyli od bułki. Choć nie jest to bułka chrupiąca, to bardzo przyjemna w smaku i fajnie komponuje się ze składnikami burgera. Niestety moja była nieco zwęglona od spodu i można było niestety ten węgielek lekko wyczuć przy pierwszy kęsach. Mięso: rewelacja, prawdziwy medium, mięso soczyste i różowe w środku. Jak dla mnie jedno z lepszych na jakie trafiłem w warszawskich burgerowniach. Co do dodatków: shitake mało wyczuwalne, a bardzo liczyłem na połechtanie kubków smakowych przez tego grzybka. Cebula z anyżem – idealnie podduszona, anyż nie zdominował burgera (a lubi dominować nad innymi składnikami), a parmezan fajnie skleił całość. Ciężko powiedzieć o sosie master umami, bo czułem i keczup i majo i coś pomiędzy – ale ta mieszanka (oraz mięso) to najmocniejsze punkty burgera.

Hamburger nie posiada klasycznych dodatków w postaci ogórka czy pomidora, bo wszystko kręci się wokół smaku umami. Zamysł był pewnie taki by nie burzyć tej koncepcji warzywami, ale summa summarum po skończeniu jedzenia brakło jakiegoś kontrapunktu. Mimo wszystko burgera oceniam bardzo wysoko :).

IMG_0618

Podczas kolejnej wizyty postanowiłem spróbować czegoś innego niż wołowina, a że bardzo lubię koreańskie kimchi, postawiłem na:

Kaczka Korea Burger

Składniki: kaczka, kimchi, majo kolendrowe, kolendra. Cena: 30 PLN

W menu nie podano wagi i części kaczki, z której wzięto mięso, jednak na moje oko to ok 180-200g szarpanego mięsa z kaczego udka, prawdopodobnie pieczonego w sosie sojowym. Dla mnie mięso z kaczuchy rewelacyjne. Kimchi również wyborne, aczkolwiek było go ciut mało lub oszczędzono octu i gochujang (tradycyjna ostra koreańska pasta z papryki), przez co te ostre i kwasowe nuty zniknęły gdzieś względem kaczki. Z tego samego powodu niemalże nie wyczułem kolendry, ale kolorek majo miało piękny. Myślę, że nieco ostrzejszy smak kimchi podbił by wyżej całego burgera. Z drugiej strony ja lubię ostrą kuchnię, więc dla kogoś innego poziom ostrości mógłby być idealny. W każdym razie burger bardzo smaczny.

IMG_0658

Podsumowując, uważam że to bardzo smaczne miejsce, do którego na pewno wybiorę się na szybki obiad będąc w okolicy. Cenowo przystępnie jak na burgery w Warszawie (25-35 PLN), szczególnie zważywszy na lokalizację. Osobiście polecam :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.