strona Zakrzewskiego

Najważniejszy historyczny plac miejski – Rynek Starego Miasta

Rynek Starego Miasta to najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce w Warszawie. Centralny punkt Starej Warszawy, która odbudowana po zniszczeniach wojennych trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Postaram się przybliżyć historię tego miejsca, nie zapominając o tym, co ciekawego ma do zaoferowania obecnie.

 

O historii słów więcej niż kilka…

 

Podczas lokacji Warszawy ok 1290 roku wytyczono prostokątny rynek o wymiarach 90 x 73 m i po dwie ulice odchodzące z jego naroży. Był to najważniejszy plac w mieście, wokół którego skupiało się życie w średniowieczu. Były tu jatki i kramy, na których odbywał się handel. Stały najważniejsze obiekty użyteczności: waga i studnia. Opłaty z nich pobierał wójt, który sprawował władzę miejską w imieniu księcia. Na rynku miał swoją kamienicę, zw. Wójtowską (dzisiejszy nr 19), będącą zarazem siedzibą sądów ławniczych. Od północnej strony pierzei rynek zaopatrzony był w pręgierz i kunę, gdzie skazańcy publicznie pokutowali swoje kary. Rynek był także miejscem publicznych egzekucji. Ścięto tu szlachcica Jordanowskiego, którego oskarżono o otrucie ostatnich książąt mazowieckich. Po zamachu na Zygmunta III Wazę torturowany był tu Piekarski, w dodatku długo i intensywnie. Do dziś znamy w języku polskim powiedzenie „pleść jak Piekarski na mękach”.

Około roku 1430 na środku rynku zbudowany zostaje gotycki ratusz o wymiarach 15×13 m z charakterystyczną wysoką wieżą. Był on niezbędny po wykupieniu urzędu wójta przez samorząd miejski, który nie mieścił się już dłużej w kamienicy rynkowej. Zabudowa wokół rynku to początkowo drewniane domy, z czasem przekształcane w murowane 1- i 2-piętrowe kamienice ze strzelistymi dachami. Taki wygląd rynku Starej Warszawy zachował się do roku 1607, czyli wielkiego pożaru, który strawił znaczną część miasta, w tym cały rynek. Odbudowany został w znacznie piękniejszej szacie: kolorowe tynki, attyki wieńczące dachy, zdobienia kamienic podwyższonych do 3 piętra. Przez wieki w kamienicach wokół rynku mieszkali najważniejsi ludzie w mieście: burmistrzowie, wójtowie, rajcowie. Później wśród właścicieli wymieniani są aptekarze, lekarze, artyści, architekci, złotnicy i wiele nazwisk związanych z patrycjatem miejskim, czyli najbogatszymi kupieckimi rodami Warszawy: Gizami, Baryczkami, Burbachami, Fukierami. To ci mieszkańcy prezentując swój majątek w postaci bogato zdobionych kamienic zmienili obraz rynku. Miało to też i swoje złe strony. Od czasów ustanowienia Warszawy miejscem zjazdów sejmów szlacheckich, właściciele kamienic zobowiązani byli użyczać miejsca magnatom samemu przenosząc się do oficyn na tyłach domu. Po sejmach wracali do pobojowisk i nie mogli rozpoznać swych pięknych izb, wszakże Polacy lubili wypić już kilkaset lat temu… Z czasem ci najbogatsi uzyskiwali od króla libertację (oczywiście za pieniądze), czyli zwolnienie od obowiązku kwaterowania szlachty w trakcie sejmów.

Z biegiem lat przekształceniu uległ i ratusz. W 1701 Tylman z Gameren przebudowuje go, wystawiając dookoła murowany parterowy budynek, który mieścił kilkadziesiąt sklepów. Kolejne przebudowy nadają mu charakter klasycystyczny, to również dzieła najwybitniejszych architektów królewskich. W XVIII w rosną w górę też kamienice. Przybierają kształt jaki znamy dziś. W ostatnich latach Rzeczpospolitej, a przed rozbiorami, mieszkali przy Rynku wybitni ludzie epoki Oświecenia: mąż stanu i uczony Hugo Kołłątaj, prezydenci miasta Jan Dekert oraz Ignacy Wyssygota Zakrzewski, palestrant Franciszek Barss. Wszyscy wielce zasłużeni na rzecz mieszczan nie tylko warszawskich, ale i całego kraju. To ich imiona noszą dziś cztery strony rynku:

– strona północna – Dekerta

– strona południowa – Zakrzewskiego

– strona wschodnia – Barssa

– strona zachodnia – Kołłątaja

 

DSC02303

 

W roku 1794 odbywa się tutaj ostatnie doniosłe wydarzenie. Lud Warszawy powiesił targowiczan i zdrajców narodu na specjalnie zmontowanych szubienicach przed ratuszem miejskim. Jednak już w czasach Królestwa Kongresowego, w roku 1817 podjęto decyzję o zburzeniu ratusza, który nie był wystarczająco przestronny dla nowego aparatu władzy. Od tego momentu następuje upadek Starego Miasta i samego rynku. Wszystkie prominentne osoby przenoszą się w okolice Placu Teatralnego i Placu Saskiego. Coraz bardziej ściśnięte w zabudowie Stare Miasto zasiedla mnóstwo biednych rodzin. Izby w kamienicach dzielone są na kilka i wynajmowane po bardzo niskich stawkach. Choć cały czas funkcjonuje tu targowisko to dzielnica zamienia się w siedlisko biedy, nędzy i niebezpieczeństw.

Pomimo to w roku 1855 na środku Rynku ustawiony zostaje Pomnik Syrenki, dłuta Konstantego Hegla, który tak bardzo kojarzy nam się dziś z Warszawą. Do roku 1928 przy pomniku działał wodotrysk, który następnie rozebrano. Pamiątką po tych projektach Henryka Marconiego są dwie żeliwne pompy, które do dziś zdobią rynek. Pomnik mimo licznych uszkodzeń wojennych przetrwał i choć szukano mu różnych miejsc w Warszawie, w 1999 zdecydowano, że wróci na swoje oryginalne miejsce. Dziś oglądamy kopię tego dzieła, zaś oryginał znajduje się nieopodal, w zbiorach Muzeum Warszawy.

 

DSC02311

 

Kamienice rynkowe nie miały tyle szczęścia co pomnik. W latach 30’ XX w zaczęto żywiołowo restaurować Stare Miasto. Północna strona rynku otrzymała nawet nowe wzmocnione stropy. II Wojna Światowa przyniosła jednak Starej Warszawie zniszczenie. Pozostały tu jedynie zgliszcza. Na rynku kamienice były zburzone do poziomu parteru i piwnic. Jedyne, które zachowały częściową wysokość były właśnie te od strony północnej, które wzmocniono przed wojną.

Cała zabudowa rynku została odbudowana w oryginalnej XVIII-wiecznej szacie tuż po wojnie, pod okiem Stanisława Żaryna. Drobnym zmianom uległy planowane na nowo przyziemia z wejściami do kamienic i sklepów. Tam gdzie wojenne zniszczenia odkryły gotyckie elementy, uwydatniono je w trakcie odbudowy. Kamienice zyskały nowe sgrafitto, nawiązujące do historii Starej Warszawy. Nie odbudowano natomiast ciasnych i zatęchłych przedwojennych oficyn, gdyż zdecydowano o ‘odpowietrzeniu’ nowej Warszawy.

 

Rynek Starego Miasta dzisiaj

 

DSC02305

 

Co oprócz zabytkowych kamienic i wspomnianej Syrenki warto dziś zobaczyć na Rynku Starego Miasta? W przyrynkowych kamienicach jest kilka miejsc, które mają do zaoferowania ciekawe ofertę:

 

Nr 28-42 czyli całą północną pierzeję rynku zajmuje Muzeum Warszawy. Odnowione i otwarte w poprzednim roku (2018). Tutaj nawet piwnice są eksponatem samym w sobie. Te cegły pamiętają jeszcze wiek XIV gdy stawały pierwsze kamienice rynkowe. Kilka pięter, w kilku kamienicach – jest to ogromna przestrzeń muzealna, która nie zapełniła się jeszcze w całości. Sale dzielone są tematycznie, a dokładne zapoznanie się ze zbiorami wymaga z pewnością więcej niż jednej wizyty.

Po nr 22/24 swoją siedzibę ma Klub Księgarza, w którym odbywają się spotkania z pisarzami i promocje książek. Po sąsiedzku, pod nr 20 Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Kolejne ciekawe muzeum rynkowe z ekspozycją dot. życia i twórczości naszego wieszcza narodowego. W zbiorach również eksponaty związane z innymi polskimi poetami. Pod nr 4/6 sklep i muzeum bursztynu – Bursztynek, świetnie porządkujące wiedzę na temat tego cennego i osobliwego produktu. Tuż obok pod nr 2 mieści się siedziba Staromiejskiego Domu Kultury, gdzie odbywają się różne koncerty, spektakle, wystawy i zajęcia. W kamienicy nr 19/21/21a mieści się galeria sztuki Katarzyny Napiórkowskiej, będąca jedną z pierwszych galerii prywatnych. Oprócz organizowania wystaw prowadzi ofertę aukcyjną. Dwie sąsiednie kamienice strony zachodniej, pod nr 27 i 29 to siedziby: Stowarzyszenia Historyków Sztuki i Insytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN.

Oprócz wspomnianego wyżej Bursztynka, ciekawą ofertę bursztynu posiada Art Gallery Amber pod nr 9/11/13, a także sklep i pracownia Marcina Zaremskiego pod nr 8. Prace tego złotnika sprzedawane są na całym świecie, a jego designerska biżuteria prezentowana jest na najlepszych targach biżuterii w Europie. Pod nr 10 natomiast znajduje się dom sztuki ludowej Polart, w którym znajdziemy ciekawe projekty rękodzieła artystycznego.

Na samym Rynku nie brakuje też oferty gastronomicznej, jednak i tu trzeba uważać, gdyż dobre lokale mieszają się z takimi, które lepiej omijać z daleka. Na posiłek polecam wpaść do restauracji Romantycznej, Latem, Bistro Warszawa lub Bazyliszka. Dobrą kawę wypijemy natomiast w Café Keks lub Café Lapidarium w Muzeum Warszawy. Choć najbardziej tłoczno to i najprzyjemniej tutaj latem. Lokale rozkładają się na zewnątrz w postaci ogródków. Można posłuchać ulicznych grajków, obejrzeć prace malarskie lokalnych artystów, kupić u nich obraz. Raz do roku, w czerwcu rynek zapełnia się po brzegi podczas międzynarodowego plenerowego Festiwalu Jazzowego na Starówce. W grudniu i styczniu natomiast, na środku staje lodowisko, a dookoła niego budki z ciepłą kiełbasą, żurkiem, grzańcem, ale i zimnym kielichem.

 

DSC02307

 

Dziś Rynek Starego Miasta to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów. Poznawszy historię tego miejsca można zupełnie inaczej spojrzeć na otaczającą przestrzeń. Piękna zabudowa rynku pisze już jednak nową historię, która miejmy nadzieję nie zostanie już nigdy przerwana.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o