Stary (zielony) Żoliborz – spacer przyrodniczy

Czy wiesz, że Żoliborz będąc najmniejszą dzielnicą Warszawy posiada kilka parków, nieco więcej skwerów oraz innych terenów zielonych? Ponadto dwa rodzinne ogródki działkowe oraz całkowicie dziki teren leśny, pośród którego prowadzi ścieżka spacerowa z widokiem na Wisłę. Nie wspominając już o roślinności, która porasta całą dzielnicę. Więszość kojarzy pewnie „Warszawę” T.Love’u i „zielony Żoliborz…”. Od czasu wydania tego utworu minęło już ponad 30 lat, a zieleni przybyło. Skupię się tym razem na Starym Żoliborzu. Można by rzec właściwym Żoliborzu, ponieważ pozostałe tereny dzielnicy należały wcześniej do podwarszawskich wsi i włączono jest w granice administracyjne miasta dopiero po wojnie.

Od Pólkowa do Żoliborza

Nim przejdę do scharakteryzowania przyrody, nakreślę na szybko rys historyczny dzielnicy. Ma on istotny wpływ na dalsze losy zieleni w tej historii. Przez dłuższy okres dziejowy w tym miejscu istniała wieś Pólków, a w XVIII wieku wznoszono podmiejskie pałacyki i wille majętnej szlachty. Później powstał także konwikt pijarów (rodzaj internatu dla przyszłych zakonników, kształcących się w szkołach zakonnych). Tereny należące do zakonników, położone na wysokiej skarpie nad Wisłą, nazywano pięknym brzegiem. W tamtych czasach dwór królewski oraz dostojnicy duchowni posługiwali się głównie językami obcymi: łaciną oraz francuskim. Przyjęła się więc francuska nazwa pięknego brzegu, czyli ‘Joli Bord’, które w oryginalnej wymowie brzmi Żoli-bor.

Po upadku powstania listopadowego w roku 1831 tereny Pólkowa, konwiktu oraz wszystkie okoliczne wille, pałacyki, karczmy, itp. zostały zrównane z ziemią pod budowę Cytadeli oraz jej fortów okalających. Ta forteca miała jeden cel, i to zupełnie inny niż podobne tego typu obiekty. Nie miała bronić przed atakiem z zewnątrz, a służyć do ataku na miasto, w razie kolejnych zrywów niepodległościowych Polaków. Jak wiemy z naszej historii takie próby były podejmowane, jednak nieskutecznie. Na odzyskanie niepodległości Polacy czekali do 1918.

Nieco wcześniej, bo w 1916 omawiany obszar włączono w granice administracyjne Warszawy. Po Pólkowie nie było już śladu, a i nazwa nie pasowała do nowoczesnej stolicy jaką miała być Warszawa. Pamiętano jednak o malowniczym, pięknym brzegu. A skoro miasto zaplanowało w tym miejscu zbudowanie miasta-ogrodu, Joli Bord brzmiał idealnie. Wystarczyło spolszczyć i tak powstał znany nam do dziś Żoliborz.

Spacer po zielonym Starym Żoliborzu

Poniższa trasa to mój koncept na spędzenie fajnego dnia z rodziną oraz poznanie Starego Żoliborza od strony przyrody. Dlatego najlepiej na spacer wybrać się w ciepły dzień (latem lub wiosną), gdy krajobraz wygląda najpiękniej.

skwer Powstańców Styczniowych oraz Park Fosa i Stoki Cytadeli -> skwer Ludwika „Bergera Goliata” -> Plac Inwalidów wraz z pasem zieleni -> skwer Barbary i Stanisława Brukalskich -> Park Stefana Żeromskiego -> skwer Kompanii AK Żniwiarz -> Plac Lelewela i skwer Igora Newerlego -> Park Żołnierzy „Żywiciela”

Proponuję rozpocząć przy Moście Gdańskim, na skrzyżowaniu ulicy Krajewskiego i trasy Wybrzeża Gdyńskiego. Możesz tam podjechać autem (przy czym z ostatniego punktu wycieczki będziesz wracał 30 min spacerkiem lub ok 10 min tramwajem) lub komunikacją miejską (tramwajem lub autobusem do przystanku Most Gdański).

Tereny zielone, które zwiedzisz podczas spaceru:

Skwer Powstańców Styczniowych

skwer powstańców styczniowych - cmentarz

Skwer Powstańców Styczniowych został wydzielony z Parku Fosa w 2014 roku po to by uczcić pamięć o powstańcach styczniowych i nadać jakiemuś miejscu ich imię. Możemy jednak traktować je całościowo, a ich lokalizacja obejmuje teren wokół Cytadeli Warszawskiej, pomiędzy Wybrzeżem Gdyńskim od strony wschodniej, ulicą Krajewskiego od południowej, wspomnianymi stokami od zachodu i północy.

Jest to miejsce mocno przesiąknięte historią. Chociaż drzewa licznie porastają stok od tej strony, to jednak bliskość trasy szybkiego ruchu zniechęca do wypoczynku w tym miejscu. Spacer skwerem pozwoli nieco bliżej zrozumieć skąd u wielu Polaków niechęć do narodu rosyjskiego. Na początku drogi ustawiony jest przestrzelony Dzwon Katyński, upamiętniający ludobójstwo Polaków w Katyniu. Zbrodnię wojenną jakiej dopuścili się Rosjanie wiosną 1940 roku. Komuniści zabili wówczas ponad 20 tysięcy obywateli polskich (w tym ponad 10 tysięcy kadry oficerskiej!), strzałem w tył głowy, czego symbolem otwór w dzwonie. 

Idąc dalej w kierunku północnym wchodzimy na górę i przez Bramę Okrzei dochodzimy do symbolicznego cmentarza złożonego z krzyży oraz żydowskich macew. Ma on upamiętniać obywateli polskich różnych wyznań, zamordowanych przez carskie władze na przestrzeni XIX wieku. Nieco powyżej Wrota Iwanowskie – wschodnia brama prowadząca na teren Cytadeli, od 1933 nosząca miano Bramy Straceń. Kolejne miejsce pamięci. Przejście, którym prowadzono polskich patriotów stawiających się władzy carskiej w ich ostatnią podróż na szubienicę, których kilka stało w tym miejscu. Szczątki jednej z nich możemy oglądać za szkłem obelisku, ustawionym kilkadziesiąt metrów dalej. Liczne tablice przypominają nazwiska straconych, z których część pewnie będziesz kojarzyć z lekcji historii lub z patronami warszawskich ulic: Marcin Kasprzak, Stefan Okrzeja, Henryk Baron, Józef Mircski ps. Montwiłł, Stanisław Kunicki, Piotr Bardowski, Aleksander Waszkowski, Rafał Krajewski, Jan Jeziorański, a przede wszystkim Romuald Traugutt – generał i dyktator powstania styczniowego.

Park Fosa i Stoki Cytadeli

park fosa i stoki cytadeli

Po tym patetycznym wstępie idziemy na drugą stronę Cytadeli, a tam już zdecydowanie bardziej relaksacyjnie i wypoczynkowo. Park Fosa założony w 1950 roku rozciąga się między murami budowli, a jej stokami. Już na dzień dobry widzimy staw, którego brzegi porastają bujne wierzby. Możesz usiąść na kamiennym brzegu lub jednej z ławek i chwilę odpocząć wpatrując się w tryskającą z fontann wodę. Możesz też przysiąść na kocyku i zrobić sobie przerwę na przekąskę, tudzież cały piknik na trawce, wewnątrz zabytkowego obiektu zwanego nieoficjalnie półokrąglakiem. Oficjalnie jest to mur przeciwskarpy kaponiery północnej Cytadeli Warszawskiej, więc zostańmy przy półokrąglaku 🙂

Kawałek dalej schodkami w górę dostaniesz się na niewielki skwerek Andrzeja Woyciechowskiego i dalej na obszar zabytkowego Osiedla Żoliborz Oficerski. Dziś jednak nie mamy tego w planach. Idąc dalej prosto dotrzesz do drugiej największej po Wiśle rzece dawnej Warszawy. Niegdyś stały na niej młyny wodne, obok zakładano manufaktury i tartaki. Jednym słowem – kwitła przy niej gospodarka rolna, rzemieślnicza i handlowa. A dziś? Dziś jest niewielki uregulowany strumyk, nad nim wiklinowe ptaki, dalej ‘mozaikowa’ wierzba (co to znaczy, dowiesz się sam, uważnie oglądając ją dookoła). Jest także pozostałość zabytkowego akweduktu przerzuconego nad strumykiem, na który ochoczo wspinaja się pary by pobyć samemu. W tym miejscu Drna kontynuuje bieg już jako wody podziemne, gruntowe, a o dawnej sile rzeki niech świadczy fakt, że po obfitych opadach pobliski teren jest zalany tworząc mokradła, na które bez kaloszy lub na boso nie wejdziesz.

Nieco dalej polanka z rzeźbą Wioślarza. Dużo ludzi przychodzi tutaj poleżeć na kocykach lub hamaku. To także miejsce, gdzie znajdują się kolejne zabytkowe obiekty Cytadeli: dwie działobitnie oraz położony powyżej śródszaniec. Generalnie fani fortyfikacji mają tu, co oglądać, reszta pewnie przejdzie obojętnie. Z tego miejsca możesz także wejść wyżej i kontynuować spacer ścieżką na stoku. Możesz także zaryzykować dalszą drogę dołem przez strefę przyrody. Ryzyko polega na tym, że strefa ta pozostaje poza ingenerecją człowieka. Tyczy się to zarówno traw, krzewów, jak i rosnących tam drzew, co oznacza, że może ci spaść na głowę spruchniały konar lub nadłamana gałąź. Jest ryzyko – jest zabawa, aczkolwiek jest to strefa powstała niedawno, więc póki co wcale nie jest taka dzika i na mnie nie zrobiła specjalnego wrażenia.

Jeżeli pójdziesz dalej na południe, obejdziesz Cytadelę dookoła. Zobaczysz podobne zabytkowe obiekty militarne, które mijałeś przed chwilą. Proponuję jednak zatrzymać się przed Wrotami Konstantynowskimi, czyli obecną Bramą Żoliborską. Jest to główny wjazd na teren Cytadeli, przez który i tak nie uda ci się przejść, jeżeli nie jesteś wojskowym lub nie masz jakiejś sprawy do mieszczących się tu instytucji. Tu też proponuje zakończyć spacer po Parku Fosa, odbić w ulicę Dymińską, potem w prawo w Krajewskiego, aż dojdziesz do kolejnego miejsca.

Skwer Ludwika Bergera "Goliata"

skwer ludwika bergera goliata

Ten niewielki skwerek zlokalizowany jest przy skrzyżowaniu ulic Śmiałej i gen. Zajączka. Od 2011 roku patronem skwerku jest przedwojenny aktor i harcerz Ludwik Berger, współtwórca oddziału konspiracyjnego przekształconego później w pułk Armii Krajowej „Baszta”, odgrywający znaczną rolę w powstaniu warszawskim. Berger w powstaniu jednak nie uczestniczył, ponieważ został zastrzelony w trakcie niemieckiej łapanki rok wcześniej. Miało to miejsce w pobliżu obecnego skweru, stąd i patronat nieprzypadkowy.

Sam skwer – niewielki, nie wyróżniający się specjalnie pośród okolicznej zieleni. Na uwagę zasługuje jedynie stojący po środku skweru pomnik przyrody – rozległy dąb szypułkowy.

Plac Inwalidów wraz z aleją Wojska Polskiego

aleja wojska polskiego w Warszawie

Kilkadziesiąt metrów dalej na północ znajdziesz kolejne miejsce. Nie jest to oficjalnie park, czy skwer. Zasługuje jednak by umieścić go na drodze spaceru, a przynajmniej jego część. Ciekawa sprawa, bo jeżeli aleję Wojska Polskiego i Plac Inwalidów traktować jako integralną całość (a należy to robić ponieważ jest to wspólna koncepcja urbanistyczna), to nie wiedzieć czemu zrewitalizowano tylko zachodnią część alei Wojska Polskiego.

Zacznijmy jednak od wschodniej części, do której z poprzedniego skweru dostaniemy się spacerując ulicą Śmiałą. Skoro aleja nosi nazwę Wojska Polskiego, a plac Inwalidów przypomina o żołnierzach, którzy z bitew I wojny światowej wyszli jako kalecy, to nie dziwi znaczna ilość wojskowych pomników w tym miejscu. Są to: popiersie gen. Stanisława Sosabowskiego oraz jeden ze wspanialszych pomników w Warszawie poświęconych wojsku polskiemu, czyli Pomnik I Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Swoją drogą ciekawe, że tacy ludzie jak gen. Maczek (prekursor wojsk pancernych w Polsce) nie ma swojego pomnika, gen. Sikorski ledwie popiersie wciśnięte między wejście do klatki schodowej, a przystanek autobusowy, natomaist pewien prezydent, którego zasługi dla kraju są znikome, żeby nie powiedzieć żadne, reprezentacyjny pomnik na Placu Piłsudskiego… Aż chce się powiedzieć, jaki kraj, tacy bohaterowie, ale chodzi mi oczywiście tylko o czasy obecne.

Idąc dalej na zachód – Plac Inwalidów, którego sposób zagospodarowania woła o pomstę do nieba. Alejki spacerowe wśród drzew pamiętają chyba jeszcze jego projektantów z końca lat 20. XX wieku. To dobry moment na odpoczynek i posiłek. W tej okolicy znajduje się bowiem kilka dobrych restauracji, a jeżeli wybierzesz się na spacer w weekend, istnieje szansa, że trafisz na Targ Śniadaniowy. Ten żoliborski jest chyba najbardziej znany i uwielbiany przez mieszkańców Warszawy. Na zielonym pasie alei rozstawiane są stoiska z przepysznym jedzeniem, z różnych stron świata.

Gdy już się posilisz kontynuuj marsz w kierunku zachodnim. Według mnie to skromny, a zarazem przykład świetnej rewitalizacji terenu zielonego. Jedna aleja biegnąca centralnie, między dwoma pasami ruchu, oddzielona od nich podwójnym szpalerem drzew z każdej ze stron. Tam gdzie były ubytki posadzono nowe drzewa. Ławeczki poustawiane po przekątnych by rozmówcy sobie nie przeszkadzali, przy każdej śmietnik. Po drodze zaś ustawiony stosunkowo niedawno pomnik – miejsce pamięci poświęcone rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. Myślę, że tej postaci nikomu przedstawiać nie trzeba. Chyba bez większej przesady można powiedzieć, że jednemu z najdzielniejszych i najbardziej oddanemu sprawie żołnierzowi II wojny światowej. Zaś na końcu alei stoi niemniej piękny pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej, upamiętniający ok 20 tysięcy ochotników polonii USA i Kanady, walczących o odzyskanie przez Polskę niepodległości roku 1918. Oba wspomniane pomniki prezentują się pięknie zarówno w dzień, jak i wieczorami, gdyż mają zainstalowany system podświetlenia.

Skwer Barbary i Stanisława Brukalskich

skwer brukalskich

Dalszą podróż kontynuuj ulicą Kozietulskiego w kierunku północnym. Na jej końcu po prawej stronie znajduje się całkiem spory skwer im. Barbary i Stanisława Brukalskich. Było to małżeństwo architektów, autorów kolonii mieszkaniowych nr IV, VII i IX na Żoliborzu.

Skwer to jednocześnie Ogródek Jordanowski, czyli jego główną funkcją jest możliwość wypoczynku i zabawy z dziećmi. Ogrodzony dookoła posiada specjalne furtki zabezpieczające przed wyjściem na zewnątrz. W jego południowej części znajduje się nowoczesny plac zabaw, stół do ping-ponga, boisko do koszykówki (niestety betonowe) oraz górka, z której zimą można zjeżdżać na sankach. Tego wszystkiego dopełniają alejki spacerowe z dużą ilością ławek.

Przy wejściu na skwer od strony północnej usytuowany jest głaz pamiątkowy ku czci żołnierzy walczących w trakcie I wojny światowej o niedpoległośc Polski, którzy osiedlili się następnie na kresach wschodnich. Brali udział w obronie kraju w 1939 roku, za co zostali przez komunistów zesłani w głąb Związku Radzieckiego (ehh, znowu ci ‘wyzwoliciele’ Rosjanie).

W dalszą podróż ruszaj ulicami Felińskiego w kierunku południowym, a następnie Mierosławskiego na wschód. Gdy przetniesz ulicę Mickiewicza, po lewej stronie ujrzysz wejście do kolejnego punktu podróży.

Park im. Stefana Żeromskiego

alina - dziewczyna z dzbanem; henryk kuna

Najstarszy park na Starym Żoliborzu, a zarazem najnowszy jaki znajduje się w warszawskim rejestrze zabytków. Tak można określić Park Żeromskiego, który powstał w latach 1930-32 jako dopełnienie kompozycji przestrzennej Placu Wilsona (do 1926 patronem placu był właśnie Żeromski). Założono go w stylu modernistycznym z wykorzystaniem dawnych fortyfikacji rosyjskich, a dokładnie Fortu Siergieja (ob. Fort Sokolnickiego). Dawne wały forteczne tworzą wysoki punkt spacerowy, na którym urządzono tarasy widokowe.

Do największych pozaprzyrodniczych walorów parku należy wspomniany Fort Sokolnickiego z połowy XIX wieku, wpisany do rejestru zabytków, a obecnie zaadaptowany na Centrum Sztuki ‘Nowy Fort’. W NowymForcie poza wakacyjnym kinem plenerowym, dzieję się jednak niewiele. Tuż obok ulubiona kawiarnia mieszkańców dzielnicy, czyli Prochownia Żoliborz. To idealne miejsce nie tylko na kawę, czy drinka, ale też i smaczną przekąskę. Miejsce warte  odwiedzenia szczególnie latem, gdy zbiera się tu sporo osób, można poleżeć na leżakach lub na trawie. Proponuję zrobić sobie tutaj krótką przerwę i wypić kawę, która na pewno doda energii do dalszej drogi.

Są jeszcze dwa inne obiekty parku, o których muszę wspomnieć. Pierwszy to fontanna z rzeźbą, ustawioną przy głównym wejściu od strony placu Wilsona. Otaczająca ją roślinna kompozycja sama w sobie jest przyjemna dla oka, ale co najważniejsze, pomysł Henryka Kuny, autora pracy, na połączenie artyzmu rzeźby z funkcją fontanny to prawdziwy majstersztyk. Rzeźba „Alina – dziewczyna z dzbanem”, bo tak się nazywa ta praca, prezentuje kobietę wzorowaną na Alinie z Balladyny Juliusza Słowackiego. Dziewczyna trzymająca dzban, z którego woda wylewa się na podest, a z niego otworami wytryskuje do zbiornika wodnego poniżej. Niesamowity pomysł artysty.

Drugi obiekt z pewnością przypadnie do gustu dzieciom. Tutejszy plac zabaw należy do grona największych w Warszawie. Nawierzchnia wymaga co prawda drobnej konserwacji, ale rozmaitość konstrukcji do zabaw sprawia, że my ‘duzi’ chcielibyśmy cofnąć się do czasów dzieciństwa. Za moich czasów takich konstrukcji niestety nie było 🙁 Przygotuj się na dłuższą przerwę w tym miejscu, jeżeli na spacer zabrałeś dziecko.

Skwer Kompanii AK Żniwiarz

skwer kompanii ak zniwiarz

Na kolejny skwer dostaniemy się z Parku Żeromskiego przechodząc na drugą stronę ulicy Krasińskiego i przechodząc kilka kroków dalej wzdłuż Karpińskiego. Skwer jest niewielki, ale posiada sporo miejsc, gdzie można usiąść i odpocząć w cieniu drzew. Jest też kilka konstrukcji do zabawy dla dzieci oraz ‘siłownia’ plenerowa.

W jego zachodnim narożniku ustawiono głaz ku pamięci kompanii Armii Krajowej Żniwiarz, będącej patronem skweru. Była to grupa dywersyjna, bojowa i likwidacyjna działająca w trakcie okupacji niemieckiej na terenie Warszawy, w ramach obwodu AK Żoliborz. Dowódcą kompanii był Mieczysław Niedzielski ps. Żniwiarz, do którego zdążę jeszcze nawiązać, gdy będziemy w ostatnim punkcie tej wycieczki.

Tymczasem przemieszczamy się dalej na wschód wzdłuż ulicy Kniaźnina, przecinamy Mickiewicza, dalej Kątową, skręt w Szajnochy i jesteśmy.

Plac Lelewela oraz Skwer Igora Newerlego

plac lelewela

Plac Lelewela to z kolei kompozycja przestrzenna uregulowaną jeszcze przed wojną. To miejsce przyjazne dzieciom i młodzieży. Dwa nieźle urządzone place zabaw, obok ławki skryte w cieniu drzew, gdzie można zrelaksować się z książką w ręku.

Dodatkowo uroku dodaje położenie placu. Jest on bowiem umiejscowiony poniżej skarpy, która w tym miejscu Warszawy ma najłagodniejszy spadek i przy okazji oddala się najbardziej od Wisły. Żeby zobaczyć panoramę placu w całej okazałości wejdź schodami na szczyt skarpy.

Tutaj też znajdziesz drugą kompozycję przyrodniczą, czyli skwer Igora Newerlego. Został wciśnięty między dwa długie bloki mieszkalne, ale porastają go gęsto posadzone drzewa. Pełni rolę wypoczynkową dla tutejszych mieszkańców, gdyż nieliczne ławki skryte w cieniu tej bujnej roślinności, dają ukojenie w upalne dni.

Dochodząc do końca skweru i dalej ulicą Kechowicką oraz Sarmatów dochodzimy do końca.

Park Żołnierzy Żywiciela

park żołnierzy żywiciela

Ostatni z parków Starego Żoliborza oraz kres naszej podróży. Park raczej nie wyróżniający się na tle pozostałych miejsc, które dziś odwiedziłeś. Bardziej interesująca jest historia Żywiciela, czyli Mieczysława Niedzielskiego, z którego nazwiskiem zetknąłeś się kilka zdań wcześniej.

Człowiek ten był bezkompromisowym żołnierzem i dowódcą. Dowodził zgrupowaniem Obwodu AK Żoliborz, a obroną Żoliborza kierował do 30 września 1944 roku. Nie chciał kapitulować. W trakcie niewoli w niemieckim obozie planował jego opanowanie. Do Polski już nie wrócił i zmarł na emigracji w Stanach Zjednoczonych jako zwykły robotnik. To wciąż lepsze niż lata spędzone w katowniach UB lub na Rakowieckiej, gdzie trafiali ‘w wyzwolonej Polsce’ tacy jak on. Niech jego postać podsumują słowa Ericha von dem Bach-Zalewskiego, generała SS przesłuchiwanego w trakcie procesu norymberskiego: 

„Chciałbym zwrócić uwagę na dowódcę odcinka z Żoliborza. Z nim w ogóle nie mogłem rozpocząć negocjacji. Każda jego odpowiedź była dla mnie obraźliwa. To był bohater.” 

W parku znajduje się pamiątkowy pomnik poświęcony Żywicielowi i jego żołnierzom. Odbywają się przy nim różne uroczystości okolicznościowe związane z powstaniem warszawskim. Warto też wspomnieć, że przy pomniku znajduje się niesamowite drzewo – platan, będący pomnikiem przyrody. Nie sposób go jednak pominąć ze względu na nietypowy kształt.

Aha, byłym zapomniał. Nad parkiem wznosi się wspaniała sylwetka budynku Teatru Komedia. Poza pięknem architektonicznym prezentuje bodaj najciekawszą ofertę kulturową dla dzieci i obok Teatru Baj może być wymieniony jako miejsce, do którego musisz koniecznie zabrać swoją pociechę.

Jakie wnioski na koniec spaceru?

Udało ci się poznać wszystkie najważniejsze miejsca przyrodniczo-rekreacyjne Starego Żoliborza. No może poza jednym – bulwarem Zbigniewa Religi położonym nad Wisłą oraz nadwiślańskim lasem ciągnącym się na północ od niego. Tę wycieczkę pozostawiam sobie jednak na inną okazję.

Wychodzi na to, że zrobiłeś około 10 km spacerkiem. Niezły wynik jak na jeden leniwy dzień. Mam nadzieję, że rozumiesz już skąd określenie zielony Żoliborz. Spacerując tak ulicami od parku do skweru i od skweru do parku mijałeś przecież zabytkowe wille i bloki, w których ogrodach i na podwórkach rosła równie obfita zieleń. Szpalery drzew zdobiły niemal wszystkie ulice tej okolicy, a obszary Historycznego Żoliborza oraz Żoliborza Oficerskiego i Kolonii Dziennikarskiej, wpisane są do rejestru zabytków, z pewnością nie tylko ze względu na wartość historyczną, architektoniczną i urbanistyczną, ale także na tę wszechobecną zieleń. Teraz też pewnie łatwiej zrozumieć dlaczego cena za m2 osiąga w tej dzielnicy największe rozmiary w Warszawie. Osobiście chętnie bym na Starym Żoliborzu zamieszkał, gdyby tylko było mnie stać… 😉

Wszystkie podwórka, chodniki i ulice Starego Żoliborza obfitują w zieleń. Wspaniałe miejsce do życia.

Inne miejsca na Starym Żoliborzu

Comments

mood_bad
  • No comments yet.
  • Add a comment